Owoce Biznesu, Wywiad z Bożeną Wujec

Jak odnieść sukces?

– Pierwsza rzecz – to wybrać dziedzinę, którą się kocha. Potem należy ją dobrze poznać od wielu stron. Wtedy można znaleźć własną niszę a realizacja, sprzedaż tego będzie naturalna, łatwa – tak przedstawia swoją receptę na sukces Bożena Wujec właścicielka firmy doradczo-szkoleniowej Inspired.

Co Pani rozumie przez słowo „sukces”?

Sukces to realizacja jakiegoś celu. Osiągnięcie. Dla mnie sukces – to życie życiem o którym się zawsze marzyło, styl życia którego się pragnęło. Nie poszukiwanie go w serialach, filmach książkach. Nie życie życiem innych ludzi, lecz tworzenie swojego własnego filmu, księgi. To „podróż bohatera”.

Czy może Pani nazwać siebie kobietą sukcesu?

Tak, myślę, że odniosłam sukces. Żyję tak jak zawsze tego pragnęłam. Nie chodzi tylko o poziom materialny, ale styl, jakość tego życia. Przeżywam życie „w wielu kierunkach”. Nigdy nie koncentrowałam się jedynie na biznesie, rozwijałam się także w innych dziedzinach życia. I to jest niesamowite życie, to jest mój wielki sukces. Pieniądze pojawiły się jako konsekwencja takiego życia, a nie odwrotnie. Moim zdaniem sukces przychodzi z wnętrza na zewnątrz.

Czym jest dla Pani firma, jak wiele miejsca zajmuje w Pani życiu?

Firma była początkowo naturalną ekspresją mojego rozwoju, kolejnym naturalnym krokiem. Jakiś czas temu, gdy robiłam podsumowanie, stwierdziłam, że firmie poświęcałam naprawdę mało świadomej uwagi. Nie tworzyłam strategii, planów. Nie byłam przygotowana do prowadzenia biznesu. Dlatego zaczęłam się uczyć. Skończyłam studia doktoranckie z zarządzania, rozszerzam rynki na Europę i Indie, szukam nisz. Rozwijam skrzydła, choć na mój własny sposób.

Od czego zaczęła się Pani przygoda z biznesem?

Do Warszawy przyjechałam w 2000 roku z walizką i dwoma pudłami książek. Bez pieniędzy na start, bez pomocy z zewnątrz. Dlatego mam sentyment do tego miasta, bo to jest taka polska Ameryka, polski Nowy Jork. Można tu przyjechać, zacząć od zera i odnieść sukces. Najpierw pracowałam w Agencji Reklamowej, potem kolega zaprosił mnie do prowadzenia szkoleń. Miałam w tym spore doświadczenie z międzynarodowych organizacji charytatywnych dla których wcześniej pracowałam. Wkrótce założyłam własną firmę, miałam pojedynczych klientów a potem już wielkie projekty szkoleniowe. Krok po kroku.

Największy sukces zawodowy i największa porażka?

Zacytuję tu jednego z noblistów którego miałam przyjemność spotkać. Powiedział on, że sukces to jest pasmo porażek. Tak też było w moim przypadku. Cały czas pracowałam, popełniałam błędy, podejmowałam niewłaściwe decyzje. Potem odwracałam się w tył i za mną… wielki sukces. Tak jest do tej pory. Inna rzecz, że nigdy się nie wie, czy wielki sukces nie okaże się w dłuższym okresie czasu przegraną, a porażka – początkiem sukcesu. Zgodnie z moimi doświadczeniami – to pojęcia bardzo względne.

Jakie problemy spotyka Pani w codziennej działalności biznesowej?

To, co najbardziej mi przeszkadza, to rozwiązania natury prawnej, niezależne ode mnie. Z innymi mogę sobie poradzić. Rozwiązania podatkowe, ZUS, biurokracja unijna. Jestem dość wrażliwa na punkcie patriotyzmu i dobra Polski, racji stanu. Mam czasami wrażenie, że nie gramy do jednej bramki. Dużo podróżuję, widzę rozwiązania stosowane w innych krajach i jestem coraz bardziej zmęczona opieszałością ustawodawców i ich podejściem. Sektor MMŚP, którego jestem przedstawicielką, zdecydowanie przyczynia się do tempa rozwoju gospodarczego, stanowi jednak zbyt mały elektorat aby się nim zajmować. Takie mam wrażenie.

Czy łatwo jest być w naszym kraju businesswoman?

Kobieta i sukces – to wciąż w naszym kraju budzi emocje… W naszym kraju w ogóle jest niełatwo prowadzić biznes. Wiele kobiet po prostu musi to robić, aby się utrzymać, dlatego mamy takie wysokie wskaźniki przedsiębiorczości kobiet. Polki w biznesie są niezwykłe i potrzebujemy ich więcej. Zmieniają oblicze biznesu, ważny jest nie tylko zysk, ale także kwestie społeczne, rodzina. Z badań Banku Światowego wynika, że zwrot z inwestycji w edukację dziewczynek wynosi 95%. Chłopców – 35%. W tej chwili kobiety w biznesie to na świecie wielka sprawa. Lepiej spłacają kredyty, ich działy w firmach są nowocześniej zarządzane. W Polsce jest jeszcze trochę uprzedzeń, ale to wkrótce przeminie. Liczby są bezdyskusyjne. Dla mnie, mój biznes, to wielka przygoda. Ale wiem, że dla niektórych kobiet jest to obóz przetrwania. Dotyczy to na przykład rozwiązań prawnych: jako osoba, która prowadzi własną firmę mam dość skomplikowaną sytuację w momencie urodzenia dziecka. A z innych – nasza polska niczym nieuzasadniona zazdrość. Sukces jest tematem niezręcznym, niewdzięcznym i niewskazanym. Trzeba chwalić się skromnie. Ot, takie ciekawe zjawisko.

Czy Pani czuje się już spełniona zawodowo, czy może ma Pani przed sobą kolejne cele?

Zawód to tylko jedna z wielu form mojej aktywności. Abym czuła się spełniona muszę także pracować charytatywnie, naukowo, tworzyć sztukę. Stale stawiam sobie nowe cele, różne, w różnych dziedzinach. I to mnie spełnia. Sam biznes – nie, to za mało.

Co poradziłaby Pani kobietom, które dopiero rozpoczynają karierę w biznesie?

Pierwsza rzecz – to wybrać dziedzinę, którą się kocha. Potem należy ją dobrze poznać od wielu stron. Wtedy można znaleźć własną niszę a realizacja, sprzedaż tego będzie naturalna, łatwa. Będzie wiele błędów po drodze i trudności, ale ponieważ kocha się to, co się robi, można je przetrwać. Nie polecam wchodzenia w dziedzinę, która nie pociąga, kariery z rozsądku.

Rozmawiała Anna Włudarczyk